7 grzechów głównych – Zazdrość

O zazdrości można mówić bardzo wiele. Ale chcę Wam Drodzy Czytelnicy wybrać tylko najsmaczniejsze kąski życia seminaryjnego, które mówią o zazdrości. Będzie to w istocie pokaźna dawka informacji o tym co się działo za murami seminarium duchownego, gdzie przez 3 lata byłem klerykiem. Podczas mojego pobytu naprawdę dużo się działo w seminarium a ja będąc w centrum wydarzeń, miałem oczy i uszy szeroko otwarte.

Bóg mawiał żeby miłować bliźniego swego. Lecz muszę Wam powiedzieć, iż to zdanie Pana Boga rzadko brali sobie do serca klerycy warmińskiego seminarium duchownego. Dlaczego tak się działo? Ponieważ na każdym z roczników był ktoś, kto wykazywał nutę zazdrości do kogoś o coś.

Najwięcej zazdrośni byli Ci, którzy niestety teraz muszą żyć w odosobnieniu od siebie parę kilometrów, a jeszcze parę lat wcześniej siedzieli w tej samej ławce na wykładach, w tej samej ławce podczas wszystkich uroczystości kościelnych w kościele seminaryjnym, w kaplicy, w refektarzu podczas wspólnych posiłków. Niestety nie dane im było razem śpiewać w chórze (tak – kilkoro z nas  śpiewało w chórze podczas różnych ważnych uroczystości, a jeden z chórzystów imieniem M, miał tak zwany “dziubek”. Jak połowa seminarium to nazywała, “dziubek” był nie lada wyzwaniem, ponieważ tylko nieliczni umieli go wykonać (na zdjęciu poniżej obrazuje jak wyglądał ów “dziubek”). Niestety ów dziubek był bardzo śmieszny i pamiętam że nieliczni z niego czasem drwili i śmiali się, że ów kleryk aż tak sprawnie posługuje się buzią.

Być może w dzisiejszych czasach gdy jest już księdzem wyświęconym kilka lat temu, ten dziubek się na coś jeszcze przydaje. Tyle dziś przypadków nadużyć w Kościele Katolickim, że głowa mała… Ahhh…

A jeśli grzechem głównym jest zazdrość, to niestety Ci klerycy mieli grzeszek. Byli w tym mistrzami. A ich zazdrość przejawiała się mniej więcej tak:

Pewnego razu wracałem korytarzem od rektora trzymając w prawej ręce niewielkiej wielkości kamerę video. Był grudzień. Czas przed świętami Bożego Narodzenia. Właśnie przed kilkoma dniami wpadłem na pomysł realizacji własnych życzeń od ówczesnego rektora ks. Władysława Nowaka (śp). Pomysł był przedni, jej realizacji i montażu podjąłem się osobiście, a ksiądz rektor dał na to swoją zgodę. 

Na korytarzu spotkałem niestety dwie papużki nierozłączki w formie grubego i chudszego kleryka, którzy wyczaili, że wracam z “rektoratu”. Postanowili wybadać z czym wracam i dokąd zmierzam. Chudszy mnie zatrzymał i wymienił ze mną parę zdań, dopytując gdzie idę. Odparłem, że do kościoła seminaryjnego by nagrać życzenia seminaryjne z rektorem ks. Władysławem Nowakiem (śp). Na te zdanie – jak zwykle – chudszy błysnął swymi oczami, lekko się uśmiechnął i podniósł głowę, unosząc ją powoli do góry. Robił tak zawsze, niejako pokazując swoją wyższość nad innymi. Grubszy już się pocił a kropelki potu już występowały na jego czole. Niebawem mnie przepuścili, a ja jakby nigdy nic kontynuowałem swój “projekt”.

Życzenia zostały nakręcone i zmontowane w film video, który trafił na seminaryjny profil Youtube. Okazało się później, że film się rozniósł po wiernych a licznik oglądających przerósł moje oczekiwania tak bardzo, że znalazłem się na “językach” dość sporej grupy kleryków, którzy dostali nowy temat na plotki i ploteczki. Ale ja się tym wcale nie przejmowałem. Dalej robiłem swoje.

Ale czasem ta ich zazdrość przeszkadzała w pracy nad stroną seminaryjną. Czasem te dwie papużki nierozłączki nie dawały mi spokoju i co rusz, gdy wychodząc z sali komputerowej późnym wieczorem, wyrastali przede mną i dopytywali mnie co ja tam jeszcze robiłem.

Nie wiedzieli jednego, iż miałem odgórne pozwolenie księdza rektora seminarium (śp) na korzystanie z komputera o każdej porze dnia (byli o to najwidoczniej zazdrośni, ponieważ już na II roku seminarium tylko ja korzystałem z laptopa w pokoju seminaryjnym *(no, oprócz oczywiście diakonów, którzy musieli pisać swoją pracę magisterską). Ich to najwidoczniej bolało.

 

Czas czytania artykułu: 4 minuty

Thomas Blake

Thomas Blake urodził się 8.XII.1989r. W 2015 roku nakładem wydawnictwa "Novae Res" ukazała się jego pierwsza książka - "Ostatni Rekrut". W przygotowaniu kolejna jego książka - "The Note". Od kilku lat właściciel firmy IT oraz dwóch sklepów internetowych. Doskonały z informatyki i programowania. Były kleryk warmińskiego seminarium duchownego. Ukazuje brudne tajemnice Kościoła, skandale, których nie powinny ujrzeć światła dziennego.

Subskrybuj
Powiadom o
guest
1 Komentarz
najstarszy
najnowszy oceniany
Wbudowane informacje zwrotne
Zobacz wszystkie komentarze
Wieczysław
Wieczysław
3 miesięcy temu

Ten pyszczek to ten …uj co donosił rektorowi…