Czy “Ostatni Rekrut” to początek trylogii?
20 stycznia 2018
Piękny gest… Cobena!
9 lutego 2018

Remigiusz Mróz się dawno spalił.

Zacznę dość krytycznie. Kto nie zna autora, który pisze jak maszyna do pisania, wydając kilkadziesiąt książek na rok, gdy np. John Grisham czy Harlan Coben wydają mniej [jedna pozycja na rok], to niech nie czyta dalszej części postu. O kim mowa..?

Pisarz piszący jak maszyna

Mowa oczywiście o panu pisarzu Remigiuszu Mrozie. Z początku swojej twórczości – nie ukrywam – mnie zafascynował swoimi książkami [szczególnie początkowe serie o Chyłce i Zordonie], które mnie pociągały do tego stopnia, by kupować jego książki i pochłaniać je w 1-2 wieczory. A jak jest teraz? Teraz o nim zapomniałem, a gdy widzę na mojej półce serie o przygodach Chyłki i Zordona oraz jego Wotum Nieufności – której sam pomysł został zaczerpnięty z książek Micheala Dobbsa [trylogia House of Cards] to mam wrażenie, że Mróz zaczął się powoli wypalać. Dalszych książek tego autora oczywiście nie kupowałem, bo dla mnie byłaby to tylko strata cennego czasu oraz niepotrzebnie wydanych pieniędzy, które zainwestowałbym w lepszą literaturę autorstwa Harlana Cobena, który przynajmniej co rusz w każdej swojej nowej książce zaskakuje / lub / ma zaskakujący finał książki.

Komentarze są bezlitosne

Ale gdy patrzę na pana Mroza i to z jaką pompą wydając coraz to nowe tytuły jest on zewsząd promowany w telewizji, w różnych magazynach, to odechciewa mi się nawet spoglądać na półki w Empiku z jego nową książką.

Ostatnio wydał nową książkę, wzorując się na pewno na książce “Dziewczyna w pociągu”. Z ciekawości przeczytałem komentarze na różnych księgarniach internetowych. Wybierałem nie te, które mają najwięcej gwiazdek, ale te, które mają przynajmniej połowę, lub mniej niż połowa. Słowa w opiniach różnych czytelników mnie nie zaskoczyły. Czytelnicy prawdopodobnie też to już dawno dostrzegli, ponieważ słowa “wypalił”, “beznadziejna”, “podobna do innych” pojawiają się coraz częściej.

Pisarz pisać musi

Oczywiście dla pana Remigiusza Mroza to chleb powszedni. Musi pisać, aby wydawać – a co za tym idzie – aby zarabiać. Tylko patrząc na dalszą perspektywę, gdy nie przystopuje z pisaniem – okaże się za parę miesięcy, że jego ukochani czytelnicy będą przerzucać się na coś lepszego. Bo prawdę mówiąc nie polecam książek Remigiusza Mroza.