Fragment “The Note” [1]

Dość wysokiej postury mężczyzna rozejrzał się po swoim wielkim pokoju, z ładnym widokiem na otaczający las. Odkąd tutaj zamieszkał, zawsze podziwiał widok zza swojego okna, na którym umieścił parę ładnych doniczek z kwiatami, które sprezentowali mu parę lat wcześniej jego byli już uczniowie. Przeszył spojrzeniem swoje biurko, na którym leżały niedbale jego ostatnie notatki i jego zielone oczy nagle zatrzymały się na drewnianym, małym klęczniku, który znajdował się zza biurkiem, na którym leżał stary, wytarty już czarny brewiarz.

Przypomniał sobie, jak kilka lat wcześniej za jego czasów kiedy był ważną postacią i odgrywał znaczącą rolę jako rektor jednego z ośrodków dla duchownych, gdzieś w południowo wschodniej Polsce, odkrył znaczące rozbieżności w wydatkach ośrodka. To tamten moment zadecydował o jego dalszej karierze, w ostateczności pozbawiając go wszystkich przywilejów i funkcji jakie sprawował. Z prostego, porządnego rektora, stał się nędznym profesorem z paroma tylko tytułami, które teraz już nic nie znaczyły i nie wnosiły do jego życia.

Wydarzenie, które było następstwem tamtego odkrycia profesora dodatkowo spotęgował fakt, iż pewien uczeń, nakrył go w dość dwuznacznej sytuacji wraz z obecnym księdzem, który zaraz po święceniach wyleciał do słonecznej Hiszpanii na dalsze studia teologiczne.

Profesor dr. hab Wiesław Rabaczyński wreszcie uklęknął przed swoim ołtarzykiem, który parę lat temu własnoręcznie przygotował mu jego wierny uczeń ksiądz Christopher Pamatejuk. Był to wybitnie uzdolniony młody chłopak, chyba najlepszy z jego dotychczasowych, których miał okazję kiedykolwiek uczyć. Obaj mieli te same pasje, te same zainteresowania. Niestety ten młody mężczyzna pragnął dalej się kształcić, ale zupełnie gdzie indziej, niż chciał profesor. Mimo jego próśb, błagań o to aby został tutaj w Ojczyźnie, tamten nie posłuchał i zgodnie z tym co zapowiedział parę lat wcześniej, tak zrobił.

– Panie profesorze, zaraz zaczynamy – z tyłu nagle rozbrzmiał głos jego pomocnika, Arkadiusza Wolskiego, który pracował dla niego od kilku lat, ale prawdopodobnie teraz ten drobnej budowy mężczyzna, który miał za zadanie z samej góry opiekować się profesorem do końca jego dni, zdawał sobie sprawę, iż profesor mimo upływu lat, nadal darzył swojego byłego już ucznia wyjątkowym uczuciem.

Klęczący mężczyzna ani nie drgnął. Myślami był zupełnie gdzie indziej. Kapłan podszedł do profesora i położył na jego prawym ramieniu swoją rękę. Tamten drgnął niespokojnie.

– Nie widzisz, że się modle – nagle ostro syknął w jego stronę klęczący profesor. – Daj mi święty spokój, na litość boską.

Jednak ksiądz Wolski nie dawał za wygraną.

– Profesorze, ale tam już na pana wszyscy czekają, zebrała się prawie cała sala… Tylko pana tam brakuje… – mężczyzna nerwowo spojrzał na zegarek.

Dochodziła godzina w której profesor musiał wygłosić ważne przemówienie. Od tego zależał prestiż uczelni, jak i jej przyszłość.

– Profesorze! – mężczyzna w sutannie syknął po chwili, cofając o krok w stronę drzwi. – Arcybiskup nawet przyjechał!

Usłyszawszy to słowo były już rektor jak na zawołanie zerwał się z klęcznika i w z wytrzeszczonymi oczami spojrzał na swojego pomocnika.

– Coś ty powiedział?! – nie mógł powstrzymać krzyku.

Ksiądz Arkadiusz Wolski odchrząknął, poprawił lekko sutannę, wycierając o nią spocone dłonie.

– Nasz arcybiskup przyjechał na pana wykład, panie profesorze – wypalił rozważnie po krótkiej chwili.

– Przecież to on na mnie nasłał tych dwóch z Watykanu… – ton głosu profesora raptownie się zmieniał – To on mnie pozbawił władzy, którą przez lata utrzymywałem. Następnie zanim wróciłem z urlopu otrzymałem depeszę z Watykanu od samego Ojca Świętego, że pozbawia mnie stanowiska i wszelkich godności… – jego ton powoli przypominał szlochanie…

Opiekun profesora lekko skinął głową. Zgadzał się z decyzją Ojca Świętego, lecz trudno było mu oficjalnie się do tego przyznać. Fakt molestowania seksualnego młodego kleryka, co do joty budziło wszelkie zastrzeżenia ze strony Watykanu. Każde drobne przewinienie musiało się spotkać z surową karą, a szczególnie molestowanie kleryka w seminarium duchownym. Jednak ówczesny rektor seminarium duchownego Wiesław Rabaczyński się wszystkiego wyparł i utwierdza się w przekonaniu, że to nie było nawet molestowanie a jedynie zażyła przyjaźń między rektorem a klerykiem.

Ale arcybiskup archidiecezji miał swoje zdanie na ten temat i kazał natychmiast wszcząć diecezjalne śledztwo. Po niedługim czasie okazało się, że tych molestowań było znacznie więcej, a sami zainteresowani okazali się osobami homoseksualnymi.

 

Thomas Blake

Thomas Blake urodził się 8.XII.1989r. W 2015 roku nakładem wydawnictwa "Novae Res" ukazała się jego pierwsza książka - "Ostatni Rekrut". W przygotowaniu kolejna jego książka - "The Note". Od kilku lat właściciel firmy IT oraz dwóch sklepów internetowych. Doskonały z informatyki i programowania. Były kleryk warmińskiego seminarium duchownego. Ukazuje brudne tajemnice Kościoła, skandale, których nie powinny ujrzeć światła dziennego.

Powrót na górę